Ks. Jacek Bramorski
PERSONALISTYCZNY WYMIAR GRZECHU
W ŚWIETLE BIBLIJNEJ RELACJI O UPADKU PIERWSZYCH RODZICÓW
Pragnąc zrozumieć czym jest grzech, trzeba za punkt wyjścia wziąć biblijną relację mówiącą o upadku pierwszych ludzi zapisaną w trzecim rozdziale Księgi Rodzaju, która zawiera wiele bogatych w treść pouczeń, mimo że nie występuje w niej samo słowo „grzech”. Otóż owo dramatyczne wydarzenie stanowi prototyp, jakby „matrycę” tajemnicy grzechu powracającego w doświadczeniu jednostki i całego rodzaju ludzkiego. Jan Paweł II zauważa, że grzech pierworodny jest początkiem i korzeniem wszystkich innych grzechów oraz niewygasającym zarzewiem grzeszności człowieka na ziemi.1 Dlatego także dzisiejszy człowiek może rozpoznać w losach pierwszych rodziców samego siebie i swoją sytuację: postawiony wobec określonych wymagań Stwórcy popada z Nim w konflikt, a stwierdziwszy, że zostaje przez to zburzony życiodajny porządek, czyli ethos decydujący o jego tożsamości, uznaje, iż czyn którego się dopuścił, jest złem moralnym, grzechem.2
Grzech Adama i Ewy był w swej istocie nieposłuszeństwem, czyli aktem świadomego i dobrowolnego przeciwstawienia się Bogu poprzez pogwałcenie Jego przykazania.3 Jan Paweł II stwierdza: „W tym, co wydarzyło się w Raju, występuje w całej swej powadze i dramatyczności to, co stanowi najbardziej wewnętrzną i mroczną istotę grzechu: nieposłuszeństwo wobec Boga, wobec Jego prawa, normy moralnej, którą dał człowiekowi, wpisując ją w ludzkie serce i potwierdzając oraz udoskonalając przez Objawienie. (...) Grzech jest nieposłuszeństwem człowieka, który nie uznaje – aktem swej wolności – panowania Boga w swym życiu”.4
Biblijna relacja o grzechu pierworodnym udziela również odpowiedzi na odwieczne pytanie o źródło i przyczynę zła w świecie. Starożytni myśliciele często zadawali sobie pytanie: „skąd pochodzi zło?”. Jednak zadowalającej odpowiedzi nie znaleziono.5 Św. Augustyn wyznaje: „Zmagałem się z zagadnieniem pochodzenia zła. I nie znajdowałem rozwiązania”.6 Dopiero Słowo Boże przyniosło wyjaśnienie tej intrygującej ludzkie umysły zagadki: zło na tym świecie jest skutkiem grzechu człowieka, popełnionego za podszeptem szatana.7 Rzeczywistość grzechu wyjaśnia się zatem w pełni w świetle Objawienia Bożego. Bez poznania Boga nie można jasno uznać grzechu; pojawia się pokusa, by wyjaśniać go jedynie jako błąd, słabość lub wynik nieodpowiedniej struktury społecznej. Jedynie poznanie Bożego planu wobec człowieka pozwala zrozumieć, że grzech jest nadużyciem wolności, której Bóg udzielił osobom stworzonym, by mogły Go miłować oraz miłować się wzajemnie. Aby pojąć tajemnicę grzechu, trzeba zatem odwołać się do jego przeciwieństwa, jakim jest pierwotna, pełna miłości, osobowa relacja człowieka ze Stwórcą. Poza tą głęboką więzią zło grzechu nie ujawnia się w swojej prawdziwej istocie jako odrzucenie Boga i przeciwstawienie się Mu (por. KKK 386-387).
Opowiadanie o grzechu Adama i Ewy już w swym znaczeniu wyrazowym jest tak skonstruowane, aby czytelnik mógł w nim rozpoznać samego siebie oraz drogę, jaką przebywa człowiek ulegający pokusie. Analiza biblijnej relacji o upadku pierwszych ludzi ukazuje, że podstawowe źródło zła, na które cierpi człowiek, leży w nim samym, nie zaś wokół niego. Cały proces odwracania się od Boga-Stwórcy dokonuje się wewnątrz osoby ludzkiej i stanowi niezrozumiałą próbę wywyższenia swego „ja” bez Boga i walki z Nim. Nauka o grzechu pierworodnym, szczególnie w świetle łaski Chrystusowej, ujawnia głęboki wymiar personalistyczny grzechu, pozwalając zrozumieć nędzę, a jednocześnie wielkość człowieka.8
1. Dialog z szatanem jako opis procesu pokusy
Wnikliwa analiza dialogu człowieka z szatanem, „kłamcą i ojcem kłamstwa” (J 8, 44), ukazuje newralgiczny punkt personalistycznego doświadczenia grzechu. Autor biblijny wykazał genialne odczucie psychologii, o czym świadczy jakże aktualny opis procesu pokusy oraz pełna dramatyzmu walka myśli. Właśnie w tekście sprzed tysięcy lat człowiek wszystkich czasów może odnaleźć rysy własnych grzechowych perypetii: nęcącą pokusę, upadek, świadomość winy i utratę przyjaźni z Bogiem. W tym sensie opowiadanie o grzechu pierwszych rodziców jest historią grzechu każdego człowieka.
„A wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie zwierzęta...” (Rdz 3, 1) – taki jest początek biblijnej relacji o grzechu pierworodnym. Słowo „przebiegły” (hebr. arum, grec. phronimňtatos) wskazuje na inteligencję przewyższającą człowieka, w tym przypadku demoniczną, która sprzeciwia się Bogu i dąży wszelkimi środkami do wyznaczonego sobie celu. Owa „inteligencja” staje pomiędzy człowiekiem a Bogiem i podaje w wątpliwość Boże słowo, wciągając ludzi w swój plan, przeciwny zamierzeniom Stwórcy.
Dialog biblijny rozpoczyna się od pytania szatana: „Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” (Rdz 3,1). Najpierw należy zwrócić uwagę na styl, w jakim szatan zwraca się do człowieka: nie ma on nic wspólnego z agresją, ale próbuje stworzyć pozory życzliwego tonu przyjaciela, który chce służyć dyskretną radą. Jednak ta konfidencjonalność stwarza pewien dystans między człowiekiem a Bogiem.9 W pytaniu kusiciela użyta bowiem została formuła hebrajska aph ki amar, która podkreśla wyraz zdziwienia – „czy to prawda...?”, ale również może znaczyć: „nawet jeśli”, „gdyby nawet”. Wówczas można ją wypowiadać z nutą złośliwej ironii lub drwiny: „Nawet jeśli Bóg tak powiedział, to co z tego? Czy należy się tym przejmować?”.10
Pytanie diabła jest tak sformułowane, że prowokuje do rozmowy. Przyzwolenie na dialog z kusicielem jest bardzo niebezpieczne dlatego, że osłabia naturalne przywiązanie do tego, co stanowi dla człowieka prawdziwe dobro. Kusiciel jest inteligencją (arum) przewyższającą człowieka. Dlatego osoba ludzka nie powinna z szatanem „dialogować”, ale stawić mu czoło przez odwołanie się do mocy Boga, zawartej w Jego Słowie i przykazaniach.11 Kusiciel tak formułuje pytanie, że samo już zastanowienie się nad odpowiedzią jest częściowym przyjęciem sugestii; kto zaczyna wątpić w rozumność i dobroć Bożego nakazu, już w pewnym sensie ulega pokusie i traci wiarę. Szatan chytrze podsuwa Ewie półprawdę. Jego słowa można bowiem rozumieć także w tym znaczeniu, że Bóg w ogóle nie pozwolił człowiekowi korzystać z drzew ogrodu. Pytanie to stanowi pułapkę, gdyż jest niezgodne z prawdą, chociaż zawiera w sobie pozory prawdy. Można je określić jako „sfałszowaną prawdę albo uprawdopodobniony fałsz”. Jan Paweł II powiada: „U korzenia ludzkiego grzechu leży więc kłamstwo jako radykalne odrzucenie prawdy, zawartej w Słowie Ojca, poprzez które wyraża się miłująca wszechmoc Stwórcy. (...) Znajdujemy się tutaj w samym centrum tego, co można nazwać «anty-Słowem», czyli «przeciw-Prawdą». Zostaje bowiem zakłamana prawda o tym, kim jest człowiek, jakie są nieprzekraczalne granice jego bytu i jego wolności. Ta «przeciw-Prawda» jest możliwa dlatego, że równocześnie zostaje dogłębnie «zakłamana» prawda o tym, kim jest Bóg. Bóg-Stwórca został postawiony w stan podejrzenia, głębiej jeszcze: w stan oskarżenia w świadomości stworzeń. Po raz pierwszy w dziejach człowieka dochodzi do głosu przewrotny «geniusz podejrzeń». Stara się on «zakłamać» samo Dobro, absolutne Dobro – wówczas, kiedy w dziele stworzenia objawiło się ono jako niewypowiedzianie obdarowujące, jako bonum diffusivum sui, jako stwórcza Miłość” (DV 33.37).
Co jest prawdą, a co fałszem w wypowiedzi szatana? Prawdą jest to, że Bóg zabronił spożywania owoców z drzewa poznania dobra i zła: „Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania, ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” (Rdz 2, 16-17). Nie wynika z tego, jakoby owoce drzewa poznania dobra i zła były trujące, ale że po przekroczeniu zakazu człowiek nie będzie mógł nadal jeść owoców drzewa życia, czyli utraci dar nieśmiertelności. Bóg uczynił tak, ponieważ pragnął, by człowiek pozostawał w jedności z Nim, a nie próbował sam stanowić o dobru i złu własnej egzystencji. Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza: „Drzewo poznania dobra i zła przywołuje symbolicznie nieprzekraczalną granicę, którą człowiek jako stworzenie powinien w sposób wolny uznać i z ufnością szanować. Zależy on od Stwórcy; podlega prawom stworzenia i normom moralnym, które regulują korzystanie z wolności” (KKK 396; por. DV 36). Nakaz Boży składa się z dwóch części. W pierwszej Bóg wyraźnie zezwala na korzystanie z owoców z „wszelkiego drzewa tego ogrodu”. Ukazuje to olbrzymi zakres możliwości oraz wolność, z jaką człowiek może urzeczywistniać swe pragnienia. W drugiej części przykazania Stwórca podaje zakres dokładnie określonego zakazu: chodzi o jedno drzewo, z którego „nie wolno ci jeść”. Aspekt konstruktywny przykazania Bożego jest zatem o wiele szerszy niż jego wymiar ograniczający.
Podstępna sugestia diabła sprawia, że przykazanie Boże zostaje ukazane w innym świetle. Szatan pomija milczeniem wielką przestrzeń wolności i możliwości daną przez Boga człowiekowi, a akcentuje chytrze to, co w przykazaniu stanowi element negatywny. W ustach kusiciela zakaz Boży zostaje wyolbrzymiony, przekręcony i nabiera dwuznacznego charakteru. Szatan kłamiąc, próbuje posądzić Boga o kłamstwo, aby w ten sposób podważyć w ludzkim rozumie motyw wiary. Fałszem w słowach szatana jest to, że Stwórca zabronił spożywania owoców ze wszystkich rajskich drzew. Prawo Boże należy rozumieć w kontekście miłości i troski Stwórcy o dobro człowieka. Gdy zaś na Boże przykazanie spojrzy się w oderwaniu od tej całościowej wizji miłości i jedności człowieka z Bogiem, wtedy może być ono rozumiane jako autorytatywny zakaz, który nie pozwala człowiekowi być w pełni człowiekiem, czyli decydować o sobie, być wolnym. Jeśli zabronienie czegoś, nawet gdy odnosi się to do jednego szczegółu, pojmuje się w sensie absolutnym, wówczas jest ono przeżywane jako zakaz wszystkiego. Pytanie szatana zostało postawione w myśl takiej właśnie logiki: jeśli ktoś zabrania mi tego, czego pragnę w danej chwili – zabrania mi wszystkiego.12
W tym momencie kusiciel osiąga swój podstawowy cel: sprawia, że Ewa zaczyna myśleć według jego logiki, a nie zgodnie z wizją miłującego Boga. Kłamstwo szatana nie pozostaje bez śladu. Niewiasta próbuje sprostować wypowiedź kusiciela, lecz okazuje się, że i w jej ustach przykazanie Boże zostało sfałszowane. Wyrazem tego jest odpowiedź, której udziela wężowi: „Owoce z drzew tego ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet dotykać, abyście nie pomarli” (Rdz 3, 2). W wypowiedzi Ewy ginie świadomość całego bogactwa wyboru, w jakim mogła spełniać się wolność człowieka w raju. W centrum jej uwagi pozostaje natomiast aspekt negatywny przykazania, czyli Boży zakaz, który zostaje przez Ewę wyolbrzymiony, gdyż według jej relacji już nie tylko nie wolno spożyć owocu, ale „nawet go dotykać”. Bóg, dając pierwszym ludziom przykazanie, wcale o tym nie wspominał (por. Rdz 2, 17). Ukazuje to, jak czysto ludzkie konstrukcje wokół jasnych przykazań Bożych mogą prowadzić do zagrożenia tego, co naprawdę istotne, a w konsekwencji do sprzeniewierzenia się Bogu.13
W centrum doświadczenia człowieka Stwórca postawił dar życia (drzewo życia), zaś jedynym warunkiem wolnego dostępu do tego daru było pozostawienie samemu Bogu władzy nad zasadami korzystania z owego daru (drzewo poznania dobra i zła). Zakaz spożywania owoców z drzewa poznania dobra i zła to ostrzeżenie przed uzurpowaniem sobie przez człowieka prawa do stanowienia o tym, co uznawać za dobre dla siebie, a co za złe. Celem powyższego przykazania było utrzymanie człowieka w bliskości Boga i w takiej relacji, która gwarantowała człowiekowi życie z i od Boga, a w konsekwencji także dla Boga.14 Jan Paweł II podkreśla: „Życie ofiarowane przez Boga człowiekowi jest darem, dzięki któremu Bóg udziela coś z siebie stworzeniu. (...) Jest ono w świecie objawieniem Boga, znakiem Jego obecności, śladem Jego chwały”.15
Pod wpływem sugestii diabła Ewa nie widzi już Boga jako miłującego Ojca, czyli Tego, który daje człowiekowi życie, lecz odbiera Jego przykazanie jako zakaz dostępu do pełni życia. Istotą grzechu jest to, że człowiek przestaje patrzeć na Boga, a kieruje uwagę na wartość życia samą w sobie jako na sprawę najważniejszą. Nie myśli już o Tym, który jest źródłem życia wiecznego, lecz tylko o samym życiu na poziomie doczesnym. Kiedy absolutyzuje się wartość ludzkiego życia (przykładem tego jest słynna komunistyczna zasada: „człowiek jest najwyższą wartością”), neguje się tym samym relację z Dawcą życia, którym jest Bóg. Prawosławny teolog A. Szmeman zauważa, że nieprzypadkowo historia grzechu pierworodnego została przedstawiona jako występek związany z pokarmem (symbol owocu). Człowiek stworzony do nieśmiertelności odrzucił życie, które Bóg mu ofiarował i wybrał dla siebie życie zależne nie od Boga, a od pokarmu. Jednak sam z siebie pokarm nie ma życia i nie może go rozwijać. Jeden Bóg ma Życie i jest Życiem. Św. Jan stwierdza: „W Nim było życie” (J 1, 4). Dramat Adama i Ewy sprowadza się do tego, że przyjęli oni pokarm jako „życie samo w sobie”, spożywając go poza Bogiem i po to, aby się od Niego uniezależnić. Zrobili to, ponieważ za podszeptem szatana uwierzyli, że pokarm sam w sobie posiada życie i dzięki niemu staną się tacy jak Bóg.16
W dalszym ciągu dialogu szatan coraz odważniej sugeruje nową interpretację Bożych dzieł i nakazów: „Na pewno nie pomrzecie! Ale wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło” (Rdz 3, 4). Szatan jako przebiegły psycholog nie zachęca Ewy wprost do przekroczenia zakazu, lecz podważa w jej sercu zaufanie w prawdomówność i szczerość Bożą. W tym tkwi przebiegłość kusiciela i tak wyraża się stosowana przez niego strategia pokusy. W wizji szatańskiej Bóg zostaje ukazany nie jako przyjazny człowiekowi i cieszący się jego szczęściem, szczery i hojny dawca wszelkiego dobra, ale jako zazdrosny właściciel wszechświata, który próbuje oszukać swe stworzenie pozorami dobroci, byle tylko nie dopuścić go do poznania boskiej natury. Pokusa podsuwająca myśl o Bogu zazdrosnym podważa motyw miłości, gdyż Bóg zazdrosny nie byłby Miłością, która pragnie się udzielać i tworzyć dobro, a nie odbierać je i przywłaszczać sobie, jak sugeruje szatan.17 Kuszony przez diabła człowiek pozwolił, by zamarło w jego sercu zaufanie do Stwórcy. Utworzył sobie Jego fałszywy obraz, widząc w Nim Boga zazdrosnego o swoje przywileje (por. KKK 397-399). Jan Paweł II stwierdza: „«Duch ciemności» potrafi ukazać Boga jako przeciwnika swego stworzenia, a przede wszystkim przeciwnika człowieka, jako źródło niebezpieczeństwa i zagrożenia dla człowieka. W ten sposób zostaje zaszczepiony przez szatana w psychice człowieka bakcyl sprzeciwu wobec Tego, który «od początku» ma być przeciwnikiem człowieka – a nie Ojcem. Człowiek został wezwany, aby stawał się przeciwnikiem Boga! (...) Człowiek będzie skłonny widzieć w Bogu dla siebie przede wszystkim ograniczenie, a nie źródło wyzwolenia i pełnię dobra” (DV 38).
Postawa taka jest wyrazem dwóch „oświeceniowych” ludzkich pragnień: uzyskania poznania własnymi siłami („otworzą się wam oczy”) oraz zdobycia egzystencjalnej autonomii („będziecie jak Bóg”). Popełniając grzech, człowiek przedkłada siebie nad Boga, a przez to gardzi Bogiem, skierowuje siebie samego przeciw Bogu, przeciw wymaganiom swego stanu jako stworzenia, a zarazem przeciw swemu dobru. Stworzony w stanie świętości, był przeznaczony do „przebóstwienia” w całym tego słowa znaczeniu. Jednak zwiedziony przez diabła, chciał „być jak Bóg”, choć „bez Boga i ponad Bogiem, a nie według Boga” (por. KKK 398).18 Każde złamanie Bożego przykazania jest próbą stawiania dla siebie celów wbrew Bogu, a czesto w otwartej z Nim walce. „Będziecie jak Bóg”, ale nie przez Bożą pomoc i łaskę, lecz poza Bogiem i wbrew Bogu – oto główny sens pokusy pierwszych rodziców i człowieka każdej epoki.
Według cynicznej „egzegezy węża” Bóg zazdrości ludziom doskonalszej wiedzy, której udziela spożycie owocu z drzewa „poznania dobra i zła”. Ojciec kłamstwa przedstawia zatem Boga niejako na swój własny obraz: jako kłamcę i oszusta, próbującego przechytrzyć swojego potencjalnego rywala – człowieka. Osłabiając zaś ufność do Boga, szatan stawia samego siebie w roli dobroczyńcy, który troszczy się o dobro człowieka i chce go bronić przed krzywdą i niesprawiedliwością. W swej przewrotnej taktyce uderza w strunę najbardziej czułą, gdyż odwołuje się do naturalnego ludzkiego dążenia do wolności i niezależności, które Stwórca rzekomo skrępował swym dziwnym zakazem.19
Diabeł usiłuje zastąpić Boga w życiu człowieka, a podważając motywy wiary i miłości wobec Stwórcy, samemu zająć Jego miejsce. Zamiast wiary w Boga pojawia się wiara w słowa szatana i posłuszeństwo jego nakazom, a w miejsce miłości do Boga – uznanie diabła za życzliwego i dobrego człowiekowi. Taki tok rozumowania prowadzi do wniosku, że osoba ludzka nie może żyć bez wiary i miłości; kwestią jest tylko to, w kogo wierzy i kogo kocha.20
Człowiek, spożywając zakazany owoc, chciał zdobyć władzę decydowania o dobru i złu w celu osiągnięcia niezależnego dostępu do życia. Odszedł od pełnego miłości rozumienia życia jako daru, a zapragnął stać się „panem życia”, chciał jakby zawładnąć nim w utylitarystycznej postawie dążącej do podporządkowania wszystkiego własnym celom.21 Hebrajskie słowa nechmad le-haskil („rozkoszą dla oczu”) podkreślają postawę pożądania.22 Człowiek zamiast stać się „panem”, zostaje „niewolnikiem” potrójnej pożądliwości, która poddaje go przyjemnościom zmysłowym, pożądaniu dóbr ziemskich i afirmacji siebie wbrew nakazom rozumu (por. KKK 377), o czym mówi św. Jan Apostoł: „Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata” (1 J 2, 16). Zerwanie owocu jest więc nie tylko wykroczeniem przeciwko prawu, ale przede wszystkim wykroczeniem przeciwko prawdzie – zanegowaniem przez człowieka prawdy o Bogu, który jest miłością. W sercu człowieka miejsce miłości zajęła pożądliwość. W tej zmianie miłości na pożądliwość leży istota grzesznej decyzji człowieka.23
2. Konsekwencje grzechu
Grzeszna decyzja pierwszych ludzi musiała pociągnąć za sobą konsekwencje na płaszczyźnie personalistycznej, które autor Księgi Rodzaju precyzyjnie wymienia. Następuje zmiana osobowego stosunku: człowieka do Boga, do samego siebie, do drugiego, do świata. Sobór Watykański II zaznacza: „Człowiek, wzbraniając się często uznawać Boga za swój początek, burzy należyty stosunek do swego celu ostatecznego, a także swoje uporządkowane nastawienie czy to w stosunku do samego siebie, czy do innych ludzi i wszystkich rzeczy stworzonych” (KDK 13). Kara ma zatem swój początek w samym akcie popełnienia grzechu. Ustalona dzięki pierwotnej sprawiedliwości harmonia, w której żyli pierwsi rodzice, uległa zniszczeniu. Jedność mężczyzny i kobiety została poddana napięciom, a ich wzajemne relacje naznaczone są po grzechu pożądaniem i chęcią panowania jednego nad drugim. Przestała również istnieć harmonia ze światem stworzonym – stał się on wrogi człowiekowi (por. KKK 400). Cena za grzech jest wysoka. Jest to cena zdrady Boga-Miłości i na skutek tego również zdrady tożsamości człowieka jako obrazu Bożego. Grzech jawi się jako wybór drogi zniszczenia pierwotnej harmonii miłości łączącej człowieka ze Stwórcą, z innymi ludźmi i ze światem.
Przede wszystkim uległ zmianie stosunek człowieka do Boga: „Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie, w porze kiedy był powiew wiatru, skryli się przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu” (Rdz 3, 8). Pękła życiodajna więź miłości stworzenia ze Stwórcą. Jan Paweł II zauważa: „Grzech, jako zerwanie z Bogiem, jest faktem nieposłuszeństwa stworzenia, które, przynajmniej w sposób pośredni, odrzuca Tego, od którego pochodzi i który utrzymuje je przy życiu; jest to zatem akt samobójczy” (RP 15). W wyniku tego człowiek boi się Boga i ukrywa się przed Nim. Zaczyna odczuwać nieznany dotąd smak lęku, samotności i zagubienia. W stosunki człowieka z Bogiem wkradł się strach; stworzenie po prostu przed swym Stwórcą ucieka. Tak skomentował to rabbi Judah Hanasi, żyjący na przełomie II i III wieku: „Zanim Adam zgrzeszył, mógł słuchać mowy Bożej stojąc i bez żadnego lęku. Ale po grzechu, skoro usłyszał głos Boga, był przestraszony i ukrył się”.24 Po popełnieniu grzechu człowiek zdaje sobie sprawę z faktu, że destrukcja jaka się w nim dokonała nie pozwala mu na zachowanie tej samej zażyłości z Bogiem, która istniała przed występkiem. Sam Stwórca jednak wychodzi mu naprzeciw i pyta: „Gdzie jesteś?” (Rdz 3, 9). Św. Justyn napisał: „Nie z braku Bożego rozeznania pochodziło to, iż Bóg zapytał Adama, gdzie się znajduje, lecz aby uświadomić mu, jakim stał się człowiekiem”.25
Sprzeniewierzenie się prawdzie o Bogu spowodowało zatracenie prawdy o samym sobie. „Ponieważ przez grzech człowiek odmawia podporządkowania się Bogu, zburzeniu ulega również jego wewnętrzna równowaga, w jego wnętrzu wybuchają sprzeczności i konflikty” (RP 15). Symbolem tego jest uświadomienie sobie własnej nagości: „A wtedy otworzyły się im obojgu oczy i poznali, że są nadzy; spletli więc gałązki figowe i zrobili sobie przepaski” (Rdz 3, 7). W tym wierszu można wyczuć subtelną ironię. Oto bowiem „otworzyły się im obojgu oczy”, ale nie na świat wyższej, tajemnej wiedzy Bożej, lecz na świadomość ich własnej winy i nędzy. W hebrajskim oryginale występuje znamienna gra słów: arum (przebiegły, chytry, mądry) i erom (nagi). Wąż został określony jako arum. Człowiek zaś, ufając jego obietnicy, spodziewał się, że dzięki uzyskanej wiedzy także stanie się arum, a tymczasem stał się erom czyli nagi i bezsilny. Jak zauważa P. Heinisch, „drzewo wiedzy stało się drzewem sumienia”.26 Warto nadto zauważyć, iż Jan Paweł II w swych katechezach środowych sporo uwagi poświęcił analizie pierwotnej nagości człowieka i radykalnej zmianie jej znaczenia wskutek spowodowanej grzechem pożądliwości.27 Człowiek nie przestał być obrazem Boga, gdyż grzech nie był w stanie zmienić ludzkiej natury. Jednakże zniekształcenie Bożego pierwowzoru sprawiło, iż zaczął on kształtować ten obraz fałszywie, sądząc, że sam będzie mógł być „jako bogowie”, a więc począł naśladować bożka pożądliwości. Odkrycie własnej nagości jest poznaniem samego siebie jako stworzenia, ale nie pojmowanego już jako byt w relacji do Boga-Stwórcy, lecz stworzenia pozostawionego samemu sobie, negującego swoje najgłębsze oparcie w Bogu. W rezultacie egzystencja ludzka staje się paradoksem: stworzenie zaprzecza swemu odniesieniu do Stwórcy, próbuje żyć bez Stwórcy, jakby „na zewnątrz” Jego ożywiającej dobroci. Okazuje się to jednak bezsensem, czymś niemożliwym, jak istnienie cienia bez światła, czy drzewa bez korzeni. Sobór Watykański II stwierdza: „Stworzenie bowiem bez Stworzyciela zanika (...) Co więcej, samo zapada w mroki przez zapomnienie o Bogu” (KDK 36). Niemożliwe jest odciąć się od Źródła życia i nie umrzeć, odciąć się od Źródła miłości i nadal trwać w czystej i niezmąconej miłości, odciąć się od Źródła sensu i nie pogrążyć się w bezsensie.28
Zerwanie stosunków z Bogiem, zamiast uczynić człowieka „jako Boga”,
odkrywa jego własną nagość i nędzę. Człowiek „poznaje” rzeczywistość, ale
jakby od strony zła. Wyrazem tego jest uczucie wstydu, nieporządku i podziału.
Chęć „bycia jak Bóg” doprowadziła człowieka również do poznania ogromnego
dystansu, jaki dzieli go od Stwórcy. W wyniku tego człowiek zaczyna odczuwać
wyrzuty sumienia, niepokój, lęk. Doświadczenie „wstydu” jest znakiem wewnętrznego
podziału osoby ludzkiej, który św. Paweł opisuje w znamienny sposób: „Nie
rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego
nienawidzę”(Rz 7, 15.24).29
Uzurpacja stanowienia o tym, co dobre a co złe, prowadzi do odkrycia
własnej nagości, czyli świadomości pozbawienia przyjaźni z Bogiem i pogrążenia
w samotności, której nikt nie jest w stanie do końca wypełnić. Po zerwaniu
relacji przyjaźni z Bogiem-Stwórcą, człowiek-stworzenie lęka się otaczającej
go rzeczywistości (Boga, samego siebie, innych), ponieważ zabił w sobie
pewność, że Bóg go kocha i troszczy się o jego życie. Lęk rodzi się z braku
świadomości, że jest się kochanym. W grzechu nie chodziło zatem jedynie
o przypadkowy błąd, jakiś gest lub czyn, który pozostałby na zewnątrz człowieka.
Grzech spowodował zmianę w samym ludzkim wnętrzu, w jego najgłębszej tożsamości.
Człowiek przyjął odtąd styl życia zdominowany przez dążenie do własnej
autonomii, usiłując być bogiem dla samego siebie.30
Nie doświadczając już swojej jedności z Bogiem, ludzie nie potrafią pozostawać w prawdziwej jedności między sobą. Zamiast być darem miłości dla innych, są skazani na pożądanie innych. Utrata zdolności bycia dla drugiego prowadzi do wykorzystywania innych dla siebie. Wyrazem tego jest radykalna zmiana stosunku mężczyzny do kobiety: od pełnego radości i miłości okrzyku: „Ta dopiero jest kością z moich kości i ciałem z mego ciała!” (Rdz 2, 23) do próby oskarżenia kobiety (a pośrednio i jej Stwórcy), zawartego w tłumaczeniu: „Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem” (Rdz 3, 12). Zerwanie bliskiej relacji z Bogiem rodzi konieczność nieustannej obrony siebie. Stąd bierze swe źródło rozbicie międzyosobowej jedności, które owocuje wzajemnymi oskarżeniami oraz doświadczeniem bezradności, lękiem przed utratą samego siebie oraz nieustanną troską o własną egzystencję. Człowiek zaczął stawiać w centrum samego siebie, przedkładając swoje własne życie ponad życie drugiego. Dlatego dla obrony siebie musiał stawiać bariery broniące jego własnej egzystencji, a jednocześnie stale potrzebował drugiego dla potwierdzania swej dominacji. Wskutek grzechu człowiek został skazany na to, aby otaczać się murem wrogości, chroniącym jego życie i oddzielającym go od drugich. Taka sytuacja zakłóciła międzyludzkie relacje, prowadząc do pożądania, podporządkowania, a nawet wykorzystywania drugiej osoby. Św. Paweł obrazowo ujął tę prawdę przedstawiając wrogość jako rozdzielający ludzi mur (por. Ef 2, 14).31 Przez grzech człowiek zanegował w sobie chwałę Bożą, „obraz i podobieństwo” Stwórcy, czyli zdolność do dawania swego życia w postawie miłości, do zjednoczenia, do komunikowania się z Bogiem i innymi. Broniąc swego życia człowiek występuje przeciwko „drugim”, traktując ich jako „obcych”, a nawet „wrogów”.32 Wyrazem tego jest sytuacja Kaina, który nie mógł znieść kogoś „innego”, nie dostrzegał w Ablu „brata” lecz „rywala”, którego trzeba zniszczyć (por. Rdz 4).
Grzech człowieka dotyka w końcu także jego odniesienia do świata. Sama przyroda zaczyna jakby bronić się przed naznaczoną pożądliwym utylitaryzmem eksploatacją: „Przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia” (Rdz 3, 17).
3. Grzech rezultatem błędnie pojętej wolności
Historia o grzechu pierworodnym jest opisem wolności osoby ludzkiej. Stwierdza się w niej, że źródło zła nie tkwi ani w brakach natury, ani w czystym przypadku, ale w wolnej decyzji woli i w świadomie wypowiedzianym Bogu „nie”. Stwórca od początku traktował człowieka bardzo poważnie: obdarzył wolnością, aby jako stworzenie mógł prawdziwie odpowiedzieć miłością na Miłość.33 Bóg nie chciał, abyśmy byli jak kukiełki pozbawione wolności, mimo że znał konsekwencje nadużycia przez nas tej wolności. Na tym polega odwieczne ryzyko miłości. Zamiarem Boga było wejście z ludźmi w dialog miłości. Za ten zamiar przyszło zapłacić, gdyż ceną miłości jest wolność. Tylko tam, gdzie panuje wolność, możliwa jest miłość w znaczeniu osobowego zawierzenia i daru z siebie. Wolność stwarza jednak również możliwość odmowy miłości.34 Grzech, jak zauważa Jan Paweł II, jest „gorzkim owocem błędnie pojętej wolności”.35 Aby właściwie zabezpieczyć i ukierunkować wolność, Pan Bóg dał człowiekowi przykazanie: „Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz” (Rdz 2, 16-17). Jan Paweł II stwierdza: „Poprzez ten obraz Objawienie poucza nas, że władza decydowania o dobru i złu nie należy do człowieka, ale wyłącznie do Boga. Człowiek oczywiście jest wolny od chwili, kiedy może pojąć i przyjąć Boże przykazania. Cieszy się wolnością niezwykle rozległą, może bowiem jeść «z wszelkiego drzewa tego ogrodu». Nie jest to jednak wolność nieograniczona: musi się zatrzymać przed «drzewem poznania dobra i zła», została bowiem powołana, aby przyjąć prawo moralne, które Bóg daje człowiekowi. W rzeczywistości właśnie przez to przyjęcie prawa moralnego, ludzka wolność naprawdę i w pełni się urzeczywistnia. «Jeden tylko Dobry» wie bowiem doskonale, co jest dobre dla człowieka i dlatego z miłości doń dobro to mu nakazuje w przykazaniach”.36 Wolność dana człowiekowi przez Stwórcę jest wolnością do „bycia zgodnym” z obrazem Bożym jako najgłębszą prawdą ludzkiej natury. Wolność jest bowiem znakiem naszego podobieństwa do Boga.37
Bóg wzywa człowieka do wolności. Jednak grzech jako zerwanie więzi z Bogiem jest główną przyczyną tragedii znaczących historię wolności. W pragnieniu wolności człowieka ukrywa się pokusa zaprzeczenia jego własnej natury. O ile bowiem człowiek pragnie wszystko chcieć i wszystko móc, a przez to zapomnieć, że jest istotą ograniczoną i stworzoną, o tyle czyni siebie bogiem. „Będziecie jak Bóg” (Rdz 3,5) – te słowa węża ujawniają sedno pokusy człowieka i przeinaczają sens wolności. Ujawnia się tutaj najgłębsza natura grzechu: człowiek odrywa się od prawdy, przedkładając nad nią swoją własną wolę. Pragnąc wyzwolić się od Boga i sam nim się stać, oszukuje i niszczy samego siebie. Grzesząc, człowiek okłamuje siebie i oddziela się od prawdy. Poszukując całkowitej autonomii i samowystarczalności, neguje Boga i samego siebie. Alienacja w stosunku do prawdy o istocie człowieka jako stworzenia umiłowanego przez Boga jest źródłem wszelkich innych alienacji.38
Personalistyczny wymiar grzechu pierwszych rodziców ujawnia, jak decydujący jest w życiu człowieka wybór między dwiema miłościami kształtującymi dwa rodzaje wolności: wolność otwartą, odpowiadającą miłości Boga i bliźniego aż do zapomnienia o sobie oraz wolność zamkniętą, odpowiadającą ukochaniu samego siebie ponad wszystko, aż do wzgardzenia Bogiem i bliźnim. Podstawowy grzech wynika z pierwotnego wyboru wolności zamkniętej, egocentrycznej, w której człowiek miłuje siebie nade wszystko.39
To, co spotkało Adama i Ewę oraz ich synów, nie jest tylko karą rozgniewanego
Boga, ale konsekwencją wolnego wyboru ludzkiego serca. Odmowa miłości zrodziła
postawę dyktowanego strachem krycia się przed Stwórcą, którą wskutek grzechu
przyjęli pierwsi rodzice. Schemat ten powtarza się w kolejnych pokoleniach
i indywidualnych dziejach człowieka. Szatan nadal usiłuje uderzać w ten
sam punkt, w który tak skutecznie trafił Adama i Ewę: w osobową więź miłości
z Bogiem poprzez sugerowanie fałszywego o Nim wyobrażenia. Pomimo mijających
wieków następstwa tego są ciągle te same i tak samo nieuniknione. Dramat
grzechu pierworodnego rozgrywa się właściwie w każdej ludzkiej duszy i
w całych społecznościach. Spotykamy się bowiem ciągle z wyborem postawy
budowania swego człowieczeństwa w oparciu o Boga, Jego miłość i prawo lub
też szukania całkowitej niezależności od Tego, który jest naszym Stwórcą
i Dawcą życia.
Przypisy
1 Jan Paweł
II, Dominum et Vivificantem, 33, [dalej cyt. DV].
2 Por. W.
Chrostowski, Anatomia pokusy (Rdz 3,1-6), „Przegląd Powszechny” 5(1984),
s. 198.
3 Por. S.
Lyonnet, Grzech, w: X. Leon-Dufour (red.), Słownik teologii biblijnej,
Poznań 1990, s. 303-304; S. Łach, Księga Rodzaju. Wstęp. Przekład z oryginału.
Komentarz, Poznań 1962, s. 213-221.
4 Jan
Paweł II, Reconciliatio et paenitentia, 14, [dalej cyt. RP].
5 Por. L.
Rubio Moran, Chrystus w historii zbawienia, Warszawa 1985, s. 47.
6 Św.
Augustyn, Wyznania, Warszawa 1987, s. 144.
7 Por.
M. Peter, Wykład Pisma Świętego Starego Testamentu, Poznań-Warszawa 1978,
s. 234-236.
8 Por.
W. Granat, Bóg Stwórca, Lublin 1961, s. 363.
9 Por. A.
Szostek, Cena grzechu: cena zdrady miłości i powrotu do niej, „Dobry Pasterz”
6(1985) s. 7-9.
10 Por.
W. Chrostowski, Anatomia pokusy, art. cyt., s. 200-201; C. Jakubiec, Genesis.
Księga Rodzaju, Warszawa 1957, s. 67-68.
11 Chrystus
daje nam przykład, że nie należy wchodzić w dialog z szatanem, lecz odpowiadać
na jego pokusę mocą Słowa Bożego (por. Mt 4, 1-13). Por. Z. Kiernikowski,
Eucharystia i jedność, Częstochowa 2000, s. 22.
12 Por.
Z. Kiernikowski, Eucharystia i jedność, dz. cyt., s. 22-23; W. Chrostowski,
Wolność i posłuszeństwo w Biblii, AK 131(1998) s. 178-182.
13 Por.
W. Chrostowski, Anatomia pokusy, art. cyt., s. 202-203; P. Ricoeur, A.
LaCocque, Penser la Bible, Paris 1998, s. 30-31; N. Lohfink, Opowiadanie
o grzechu pierworodnym, w: Pieśń chwały, Warszawa 1982, s. 54-69.
14
Por. Z Kiernikowski, Eucharystia i jedność, dz. cyt., s. 17-21; D. Lifschitz,
L’inizio della storia. Il peccato originale, Roma 1993, s. 36-38; G. Busi,
Albero, w: Simboli del pensiero Ebraico, Torino 1999, s. 50-59.
15
Jan Paweł II, Evangelium vitae, 34, [dalej cyt. EV].
16
Chrystus jako Nowy Adam odrzuca podobną pokusę słowami: „Nie samym chlebem
żyje człowiek” (Mt 4, 4); por. A. Szmeman, Tylko modlitwą i postem, „W
drodze” 3(2001) s. 17-19.
17 Por.
W. Granat, Bóg Stwórca, dz. cyt., s. 372-373.
18
Por. św. Maksym Wyznawca, Ambiguorum liber, PG 91, 1156 C.
19 Por.
E. Zawiszewski, Pięcioksiąg i Księgi historyczne, Pelplin 1996, s. 76-80.
20 Por.
W. Granat, Bóg Stwórca, dz. cyt., s. 372-373.
21 Problem
ten jest szczególnie aktualny w dobie inżynierii genetycznej, która jest
próbą utylitarystycznego manipulowania życiem. Także inne wykroczenia przeciwko
życiu, jak aborcja, eutanazja, klonowanie są ostatecznie wyrazem odwiecznej
pychy człowieka wobec Stwórcy jako jedynego Pana i Dawcy życia; por. EV
13-17.
22
Por. C. Jakubiec, Genesis. Księga Rodzaju, dz. cyt., s. 69.
23 Por.
A. Szostek, Cena grzechu, art. cyt., s. 10-11.
24 Sir ha-sirim
Rabbah 3,14; cyt. za: W. Chrostowski, Anatomia grzechu, art. cyt., s. 206.
25 Św. Justyn, Dialog 99.
26
W języku niemieckim występuje ciekawa gra słów: „Baum des Wissens war zum
Baum des Gewissens geworden”. Por. M. Peter, Wykład Pisma Świętego Starego
Testamentu, dz. cyt., s. 220; P. Heinisch, Das Buch Genesis, Bonn 1930,
s. 122.
27 Por. Jan
Paweł II, Mężczyzną i niewiastą stworzył ich, Cittŕ del Vaticano 1980,
s. 38-48.
28 Por.
J. Salij, Cena grzechu, „Dobry Pasterz” 6(1985) s. 2.
29 Por. L.
Rubio Moran, Chrystus w historii zabawienia, dz. cyt., s. 50-51.
30
Por. L. Boadt, Księga Rodzaju, w: W. R. Farmer (red.), Międzynarodowy komentarz
do Pisma Świętego, Warszawa 2000, s. 280.
31 Por.
Z. Kiernikowski, Eucharystia i jedność, dz. cyt., s. 28-34.
32 Por.
K. Wojtyła, Uczestnictwo czy alienacja, „Summarium” 7(1978), s. 7-16; tenże,
Osoba: podmiot i wspólnota, „Roczniki Filozoficzne” 24(1976), s. 5-39.
33
Por. A. Läpple, Od egzegezy do katechezy. Stary Testament, Warszawa 1986,
s. 52-53.
34 Por.
M. Schmaus, Wiara Kościoła. Bóg Stwórca, Gdańsk 1994, ms, s.144-145.
35
Jan Paweł II, Wierzę w Boga Ojca Stworzyciela, Cittŕ del Vaticano 1987,
s. 296.
36 Jan Paweł
II, Veritatis splendor, n. 35.
37 Por.
Św. Tomasz z Akwinu, De Veritate, q. 24, a. 2, sed contra 1; E. Kaczyński,
„Veritŕ sul bene” nella morale, Roma 1998, 65-73.
38 Por.
Kongregacja Nauki Wiary, Instrukcja o chrześcijańskiej wolności i wyzwoleniu,
Watykan 1986, 37-38; S. Olejnik, Teologia moralna fundamentalna, Włocławek
1998, s. 310-314.
39 Por. S.T.
Pinckaers, Źródła moralności chrześcijańskiej, Poznań 1994, s. 61-63
Strona główna |
Zeszyt
bieżący |
Pomoce homiletyczne
Zeszyty archiwalne |
Redakcja
|
Kontakt
"Ateneum Kapłańskie" 1999-2001